Recenzja filmu „Uprowadzona”

„Nie wiem kim jesteście. Nie wiem czego chcecie. Jeśli chodzi o okup, mówię od razu, jestem biedny. Mam za to.. szczególne umiejętności. Umiejętności, które zdobyłem podczas wieloletniej pracy. Umiejętności czyniące mnie koszmarem dla takich jak Wy. Jeśli natychmiast puścicie moją córkę, to na tym koniec. Nie będę Was szukał. Nie będę Was ścigał. Lecz jeśli nie – znajdę Was. I zabiję.”

Pierre Morel oraz Luc Besson proponują nam kino akcji. Film „Uprowadzona” opowiada historię Bryana – byłego agenta służb specjalnych oraz Kim jego nieroztropnej córki, która w wieku siedemnastu lat wyjeżdża z przyjaciółką do Francji. Początkowo mają przebywać wyłącznie w Paryżu pod opieką kuzynów, ale w ciągu kilku minutach możemy się dowiedzieć, że tak naprawdę wszystko to jedna wielka ściema. Żadnych kuzynów, żadna Francja i żadne muzea. Gdzie w takim razie wybierają się nastolatki ? W trasę koncertową U2. Po Europie oczywiście. Już w pierwszym dniu po przyjeździe napotykają na swojej drodze wiele atrakcji jak na przykład… porwanie. Sprzyjającą sytuacją jest nasz główny bohater, czyli rozczulony ojciec Kim, który za wszelką cenę będzie próbować odzyskać córkę. Z jakim efektem ? Tego nie powiem, ale nudzić się nie będziecie.

Nie wiem czy jesteście fanami tego typu filmów, czy podobnie jak ja stronicie od broni, brutalności i krwi na ekranie. Efekty specjalne i wyjątkowe umiejętności czy inteligencja naszego bohatera z pewnością przydadzą mu się podczas wydobywania córki z rąk albańskiej mafii, która handluje żywym towarem. Spróbujmy postawić się na jego miejscu. Chce się zbliżyć do córki i mimowolnie ją traci. Jest niczym Rambo i skrzętnie to wykorzystuje. Chyba każdy z nas podczas uprowadzenia bliskiej mu osoby robiłby co w jego mocy, a mocy to on ma dużo. Serio.
Fabuła jest świetnie oklepana. Akcja… tutaj autorzy filmu i odtwórcy ról się niezwykle postarali. Widzimy desperację, którą momentami sami możemy odczuć. Po dłuższej chwili siedzimy jak na szpilkach i przeżywamy to co się dzieje na ekranie. A nie ukrywają dzieje się sporo. Strzelaniny, przemoc, twardziele. Czarno na białym.

 

Najważniejsze co w tym filmie jest i co docenić musimy to brak przerysowania. Rzadko możemy zobaczyć śmieszne od sztuczności sceny, co powoduje, że ogląda się to całkiem realistycznie. Aktorzy sprężają się z całych sił żeby pokazać nam to co czują tak aby i nam się choć odrobina udzieliła.
Podsumowując: film na całe szczęście nie stał się karykaturą Terminatora, historia jest zarysowana w subtelniejszy, o ile mogę tak powiedzieć, sposób tak więc całość nie wypadła najgorzej. Niczego konkretnego nas nie uczy, choć może tego jak się zachować w sytuacji uprowadzenia albo i nie. Moja ocena to 6/10.

 

1256927047_taken_uprowadzona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *