Bogowie zstępują na ziemię, czyli „Balladyny i romanse”

Jednym ze spektakli zaprezentowanych w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie podczas 20 Rzeszowskich Spotkań Karnawałowe była sztuka „Balladyny i romanse”, wystawiona przez Teatr Lalki i Aktora PINOKIO z Łodzi. Jest to adaptacja nagrodzonej Paszportem Polityki 2011 oraz nominowanej do nagrody NIKE 2011 powieści Ignacego Karpowicza „Balladyny i romanse”.

143

Na spektakl widzów zaprosiła Narracja słowami „Dzień dobry, nazywam się Narracja,  jestem rodzaju żeńskiego, jak wszystko co ma sens”. Następnie na oczach publiczności rozgrywało się przyziemne życie zwyczajnych ludzi, przedstawione za pomocą lalek animowanych. Wymagało to niezwykłej precyzji, umiejętności i przede wszystkim zgranych ruchów poszczególnych aktorów, ponieważ trzy osoby „ożywiały” jedną marionetkę.

Jedna poruszała głową, pozostałe dwie pełniły rolę jednej z rąk postaci, poruszając własnymi dłońmi. Ten krótki urywek życia dwojga bohaterów został przedstawiony w sposób niemy, możliwe do usłyszenia były tylko odgłosy towarzyszące codziennym czynnościom, jak stukanie garnków, odgłosy telewizora. Życie lalek było oddane rzetelnie, dokładnie, widzowie mogli nawet poczuć zapach smażonego omleta. Później na scenę wkraczają bogowie.

Kolejno poznajemy historię każdego z nich m.in. Jezusa, Balladyny, Lucyfera, Ozyrysa, Afrodyty. Porządek w jakim wypowiadają się bohaterowie i ich ruchy są niejako kontrolowane przez postać poruszającą się za nimi, jak dowiadujemy się później jest to chaos, ustalającą bieg wydarzeń. Bogowie rozważają czy wrócić na ziemię, a konkretnie do Polski „kraju w promocji”, przy okazji zwierzają się widzom ze swoich ludzko-boskich problemów.  Różnią się oni bowiem od swoich utartych przez ludzi wizerunków, co budzi wśród publiczności zdziwienie i kontrowersje.

Nike przedstawia się jako kobieta korporacji, businesswoman, Eros skarży się na los dziecka pary homoseksualistów, Balladyna założyła z Grabcem firmę cateringową. Jak można się domyślić po tytule, nie może zabraknąć romansów, Atena jest zakochana w Ozyrysie do tego stopnia, że aby z nim być bierze udział w  dwóch ceremoniach jednocześnie ślubie i pogrzebie. Nike szaleje za Jezusem, a Lucyfer związał się z Afrodytą.

Na scenie stale ma miejsce parodystyczna gra, w której nie brak tradycji, idei, dogmatów. W tym momencie aktorzy ustępują miejsca lalkom. Znów jednak wracamy do sytuacji z początku spektaklu zwykłe życie marionetek, które już widzieliśmy rozgrywa się na nowo, widzimy te same czynności, w tej samej kolejności, jednak tym razem lalki mają również głos. Następnie Bogowie zstępują na ziemię i rozwija się bezpośrednia relacja pomiędzy nimi, a ludźmi. Cały spektakl opowiada o kryzysie religii, zmianie stosunku ludzi do kultury, tradycji. Porusza kwestie odpowiedzialności za swoje uczynki, nagroda za dobro, kara za zło.

Forma przedstawienia przekazu autora jest wręcz niezwykła i wymaga ogromnych możliwości aktorskich, jednak tuż po opuszczeniu sali widz wychodzi z niedosytem, w tym spektaklu tak wiele chciano przekazać, że aby go dobrze zrozumieć trzeba poświęcić czas na krótką refleksję, jednak warto. Polecam również książkę Ignacego Karpowicza „Balladyny i romanse”, aby skonfrontować myśl autora z przedstawieniem.

Bardzo trafna jest wypowiedź Przemysława Czaplińskiego, którą pozwolę sobie przytoczyć  „Czytam tę powieść jako narrację o nieprzerwanym procesie wytwarzania bogów przez człowieka. A także o współczesnym Polaku, który kleci transcendencję z ikon popkultury i antycznych mitów, z wielkich opowieści religijnych i telewizyjnych seriali. Przetwórstwo transcendentalnych śmieci nie służy jednak pisarzowi do biadolenia nad stanem współczesnej kultury. Jego książka – najbardziej pokręcona powieść całej pierwszej dekady XXI wieku – to narracyjna wizja świata, do którego zeszli bogowie na miarę naszej wyobraźni.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *