Inaczej o modzie

W dzisiejszych czasach żyjemy szybko, a trendy w modzie zmieniają się jeszcze szybciej. Moda cieszy się ogólnym zainteresowaniem, pochłaniając coraz większą część społeczeństwa. Wciąż rośnie liczba osób dyktujących nam co nosić, a czego nie. I nie są to już tylko wielkie domy mody. Są to też nasi znajomi, ulubieni blogerzy, celebryci.
thrift_shop_the_vine

(Macklemore & Ryan Lewis – Thrift Shop / Youtube.com)

Często nie wiemy w czym wyglądamy korzystnie i gubimy się, błądzimy, zapominamy kim jesteśmy. Moda jest wspaniałą rzeczą, jednak większa część tego przemysłu kieruje się zyskiem. Produkowane więc zostają rzeczy, które powinny się sprzedać. Zostajemy bombardowani reklamami, poczuciem, że przedmioty pożądania uczynią nas szczęśliwszymi. Co sezon do sklepów trafiają nowe rzeczy, które „musimy mieć”. Wydaje nam się, że są niezbędne, zapominamy, co tak na prawdę pasuje do naszych sylwetek, osobistych upodobań, stylu. W świecie niekończących się możliwości, gdzie produktów na sklepowych półkach jest za dużo, kupujemy więcej, niż nam potrzeba. Zjawisko zwane konsumpcjonizmem zna każdy, a moda jest jego najlepszym przykładem.

Szybka moda, tzw. Fast Fashion ( chodzi tu głównie o produkty produkowane masowo, na szeroką skalę) stwarza wiele zagrożeń, nie tylko dla stanu naszego portfela, ale też planety, na której żyjemy. Ubrania i akcesoria produkowane przez popularne sklepy ( sieciówki ) często tworzone są z tańszych, jakościowo gorszych tkanin, by po prostu zaoszczędzić i móc sprzedać więcej. Sama produkcja odbywa się w fabrykach w krajach trzeciego świata ( nadruk „Made in China” nikogo już chyba nie dziwi), gdzie płace są niezwykle niskie,a nawet zdarza się, że do pracy zmuszane są dzieci. Często pracują one na swoją edukację, lub też zostały sprzedane właścicielom fabryk przez swoje rodziny, by zarabiać pieniądze i móc przeżyć. Taka masowa produkcja powoduje liczne zanieczyszczenia środowiska naturalnego, nie wspominając już o manipulacji i presji, jaka jest wywierana na potencjalnych konsumentów.

W odpowiedzi na obecną sytuację przychodzi nam stosunkowo nowe, choć coraz bardziej popularne zjawisko jak Slow Fashion. Cała idea jest bardzo prosta. Polega ona na rozważnym kupowaniu rzeczy, które cieszyć będą nas nie tylko w tym sezonie, ale również w odległej przyszłości. Niezależni projektanci proponują inwestowanie w wyroby dobre jakościowo, starczające na długo. Kluczowe tu okazują się klasyczne i ponadczasowe wzory i kroje, które możemy łączyć ze wszystkim, na każdą okazję. Zamiast skusić się i wydać pieniądze na trzy różne koszule, które szybko nam się znudzą i będą zalegać w szafie, można zaoszczędzić i kupić jedną, a porządna rzecz, służącą przez lata. Slow Fashion to również eco design, ubrania szyte z materiałów z recyklingu, second-handy czy vintage. „Less is more”-trzy słowa, dzięki którym możemy się skupić na tym, by kupować mniej, a lepiej. Cieszmy się modą, ale nie tylko tą, która przeminie w ekspresowym tempie.

Bądźmy świadomi naszych ubraniowych wyborów i starajmy się, aby były coraz lepsze i zgodne z osobistym gustem. Bo w głośnym, zatłoczonym i szalonym świecie trzeba w końcu zacząć żyć wolno. To samo dotyczy mody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *