Beatnicy w kinie

Wyobraźmy sobie powiewającą amerykańskimi flagami efemeryczną krainę, gdzie płaci się za mit. Gdzie ceni się inteligentne wypaczenia, a w trybiki machiny komercji najbardziej kocha się wkręcać ubrania żebraków; trencze tych elit, które da się dobrze przedstawić na ekranie – poetów, pisarzy i muzyków; a nade wszystko połączenie obojga. Życiorysy na tyle sprzeczne, żeby dało się zawrzeć jak najwięcej słowa klucz – konfliktów i na tyle dramatyczne, żeby popkultura zaakceptowała ich życiowe dylematy.

kerouac1

Na ekrany kin wchodzić będzie niedługo Kill Your Darlings, nowy film kroczący wydeptywaną mniej więcej raz do roku  ścieżką współczesnych, romantycznych buntowników – nie tyle bez idei, co po prostu bez powodu. Tych, którzy widzieli upadek społeczeństwa w wygodnych pokojach uniwersyteckich; którzy studiowali na Harvardzie, dużo pili i tak dalej. Więcej na ten temat wypowiadał się jeden z nich, najbardziej chyba kochany przez popkulturę, Allen Ginsberg w 1956 roku:

„którzy pod liniami kolejki nadziemnej odsłaniali swe mózgi Niebiosom i
objawiały im się natchnione anioły Mahometa rozkołysane na dachach
czynszówek,

którzy odbyli uniwersytety chłodnym promiennym wzrokiem rojąc
Arkansas i Blake’em natchnioną tragedię pośród mędrków wojny,

których wylano z uczelni za obłęd i obsceniczne ody rozlepiane w oknach
czaszki (…)”

Dalej uderza w ten sam ton, równie kunsztownym językiem budując portret jednego z najciekawszych ruchów kontrkulturowych naszej epoki. Bohaterowie współczesnych podań i baśni są równie specyficzni, co cała epoka. Sprzeczność wylewa się z ich dążeń i celów na tyle świadomie, że przez nieuważnych odbiorców są marzeniem dla legend, a ich wzajemne relacje opisane były w licznych publikacjach. Sami zresztą kochali opisywać swoje życie, kreując się na wszędobylskich autochtonów.

Rolę kronikarza beatników, bo tak w późniejszych latach zwykli być opisywani, na swe ramiona wziął Jack Kerouac – autor hitowego W Drodze, które na język filmowy rok temu próbował przełożyć Walter Salles – dobrze rokujący brazylijski reżyser. Tą próbą w oczach wielu zabił legendę, dając na przykład znanej ze „Zmierzchu” Kristen Stawart możliwość odbicia się od jej młodzieńczej roli-pomnika. Innym zgrzytem adaptacji jest Sam Riley w roli samego autora tej autobiograficznej powiastki. Riley do tej pory był kojarzony głównie w roli niezrozumiałego i bardzo wyobcowanego lidera brytyjskich grup post-punkowych, grając między innymi rolę Iana Curtisa  i Marka Smitha z The Fall, kontrastujące z żywiołowością amerykańskiego poety.

Kerouac to rodzaj osoby, która odnalazła się we właściwym miejscu we właściwym czasie i to jemu największe zasługi przypisywać można w popkulturalnej popularności ruchu. Romantyczny wędrowiec-poeta, który miłował się w modernistycznej twórczości, słuchając jazzu i jeżdząc skradzionymi samochodami, lubiący przy tym się bić. Skłonność do wódki szybko sprawiła, że został określony Hemingwayem ruchu, chociaż literacko nie mieli zbyt wiele wspólnego.

Ostatnim z członków jednej z najistotniejszych trójek kultury popularnej, a przy tym swego rodzaju  krótkoterminowym ideologiem ruchu (taki Jacek Łągwa, tylko lepiej) jest niejaki William Borroughs. Postać na tyle niezwykła, że z szacunku chcę ograniczyć się jedynie do krótkiego biogramu. Urodzony w rok rozpętania pierwszej wojny światowej i zmarły w 1997 roku, napisał kilkadziesiąt pozycji książkowych, ukończył Cambridge, a Nagi Lunch jego autorstwa porównywany jest z taki klasykami modernizmu, jak Ulisses Joyce’a.

Mamy więc trzy punkty na mapie małej intrygi, na podstawie której osnute będzie Kill Your Darlings. Razem tworzą trójkąt, a wokół jest wiele pomniejszych plamek . Z pewnością będą mieć swoją rolę; z pewnością wspomniane będą takie nazwiska jak David Kammerer, Lucien Carr (nie będę pisał o tej parze, ponieważ znajomość ich życiorysów to kanwa dla filmu); z pewnością przewinie się lista tagów z Wikipedii pod hasłem Beat Generation.

Nonkonformizm
Anarchizm
Egzystencjalizm
Hippisi

Będzie też o śmierci i przyjaźni, a John Krodikas, reżyser z dotychczas pustą kartą, będzie miał przyjemność współpracować z Daniellem Radcliffem (Harry Potter) jako Ginsbergiem; Jackiem Houstonem (Zmierzch:Zaćmienie) jako Jackiem Kerouakiem i Benem Fosterem (złego słowa nie powiem) jako Borroughsem. Ich poprzednie role rzecz jasna w żadnym wypadku filmu nie przekreślają, a Radcliff czytający „Skowyt” Allena, dodając dla mniej oczytanych fanów uwagi i własne interpretacje tekstu, jest prawdziwie uroczy. Nie umiem jednakże pozbyć się wrażenia, jak gdyby bał się nie tyle samotności i pustki, co pobytu w Azkabanie. Patrząc z innej strony, nie da się znaleźć lepszej roli, aby zmyć z siebie okropny stereotyp, przez który naznaczony został filmami dla młodzieży i piorunem na czole.

Jak pokazuje tendencja, coraz więcej młodych aktorów decyduje się grać beatników właśnie, których twórczość przechodzi prawdziwy renesans w kinie. Zmywają z siebie poprzednie role wampirów i czarnoksiężników, grając dekadentów, alkoholików i poetów w wieku lat młodzieńczych. To całkiem cieszy, jeśli tylko wykażą się wystarczającym talentem aktorskim. W przeciwnym wypadku zostaną przy nich przybite schematy, a jednocześnie dostaną rózgi od krytyków za dotknięcie legend. Ale niech próbują, wszyscy próbują.

Podsumowując, warto chyba dać szansę tym kilku niedawnym biografiom legend, które jeszcze niedawno aktywnie tworzyły współczesną kontrkulturę. Którzy zmarli kilkanaście lat temu, pozostawiając po sobą rewolucje kulturalne, kilka dobrych filmów i książek. Inspiracje dla niezliczonej ilości artystów i idealistów, których idee się zdewaluowały. Co z tego, że teraz nastolatki nucące piosenki o śmierci Lany Del Rey, będą zachwycać się Skowytem, czy Nagim Lunchem.  Czasy się zmieniają, a zbędny i nadęty patos zawsze jest w modzie.

7565920.3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *