Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

Tak, jak przyszedłem, tak odejdę z tego świata. W samotności, bez niczego. Mam tylko wspomnienia, które spisuję, nim ulecą z pamięci.

7232883.3[1]

Chcecie przeczytać o naprawdę dobrym filmie? Oto i on. Kunszt sztuki, obraz, który koi zmysły, arcydzieło. David Fincher stworzył „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” za prawie 180 milionów dolarów, a ludzie mimo wszystko oglądają go przez trzy godziny nie dla efektów specjalnych czy Brada Pitta, ale dla wyciszenia i refleksji. Ta historia z pewnością temu sprzyja. Jeśli jeszcze go nie oglądaliście, to nie szykujcie się na nic żywiołowego. Nie nastawiajcie się na jakąkolwiek akcję, bo na próżno Waszego czasu. To po prostu piękna historia o Benjaminie, który starzeje się od tyłu.

Na wprowadzenie mogę powiedzieć, że historia Benjamina rozpoczyna się od skonstruowania przez ślepego zegarmistrza zegara, który odmierza czas do tyłu. Chciał on tym przywrócić swojego zmarłego na wojnie syna do żywych. Nasz bohater przychodzi na świat w ciekawych okolicznościach. Jako pomarszczony i obrzydliwy staruszek. Przez trzy godziny dowiadujemy się jak spędził swoje życie, które biegło na odwrót.

Główne skrzypce w tej ekranizacji gra miłość. Benjamin jest zakochany w pięknej Daisy, którą zna od dziecka. Spotykają się ponownie w połowie. Jednak ich szczęście nie trwa długo. Ona się starzeje, a on młodnieje. Wyobraźcie sobie co musiała przeżyć kobieta, która jeszcze niedawno miała przy sobie dojrzałego mężczyznę, miłość swojego życia, a kilka lat później musi uczyć kilkuletniego chłopca chodzić czy w końcu przewijać mu pieluchy. Historia bohatera nie jest ciekawa. Jest zdumiewająca, niebywała i niesłychana, ale przede wszystkim niezwykle smutna.

Świetny dramat dopełnia przepiękna muzyka i profesjonalna gra aktorów. Jak dla mnie to mistrzostwo. Brad Pitt wcielił się w rolę Benjamina od początku do końca. Od staruszka po młodzieńca. Cate Blanchet świetnie ukazuje targające nią uczucia. Piękne zdjęcia dopełniają całości. Nie oznacza to jednak, że możecie czuć się w pełni usatysfakcjonowani. Momentami się zanudzicie, ale nie wątpcie w to dzieło, opłaca się wytrwać cały ten czas.

Według mnie jest to po prostu  majstersztyk sam w sobie. Moja ocena to 10/10 i jest w pełni zasłużona, a każdego kto jeszcze nie zaznajomił się z tym filmem z czystym sumieniem zachęcam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *