Anna Rice „Pokuta” – recenzja

Dwa tygodnie temu zajrzałam do naszej miejskiej biblioteki w poszukiwaniu lektur, które właśnie mamy omawiać. Oczywiście przy okazji zobaczyłam książkę, która nie miała wymyślnej okładki, ani innych „jaskrawych” rzeczy. Spojrzałam na tył i przeczytałam opis.

71Mp4Q0m7fL._SL1500_

„Hipnotyzująca powieść o aniele i płatnym mordercy. Metafizyczny thriller, który przeniesie Cię do trzynastowiecznej Anglii. Fascynująca i prowokująca książka o winie i przebaczeniu, miłości i nienawiści, samotności i pięknie.”

Moją pierwszą myślą było to, iż jest to typowa lektura dla fanów „Zmierzchu”. Miałam już w głowie całą historię. Może dziewczyna to anioł, a chłopak jest zły? I może Jej miłość Go zmieni? Takie miałam domysły. Z ciekawości wypożyczyłam książkę i po przeczytaniu kilku pierwszych stron zrozumiałam jak bardzo się myliłam.

      „Pokuta” to historia mężczyzny, który po traumatycznych wydarzeniach z przeszłości zupełnie zapomina o Bogu, żyje tak jakby On w ogólnie nie istniał. Próbuje stworzyć nowe życie bez Niego, chociaż w pewien sposób wciąż pamięta o Stwórcy. Mężczyzna czuje wewnętrzną pustkę. Za wszelką cenę stara się ją zagłuszyć. Zostaje zabójcą i wierzy, że to co czyni nie jest złe. To raczej prawidłowe i uczciwe likwidowanie ludzi, którzy niekoniecznie są pozytywnymi postaciami.

Morderca przez całe 10 lat wmawia sobie, że praca dla Pana Sprawiedliwego, który to podsyła mu coraz to nowe ofiary jest całkowicie prawidłowa. Bezmyślnie tkwi w przekonaniu, że On sam wcale nie czyni nic złego. I tutaj nagle pojawia się Jego osobisty ratunek. Serafin o imieniu Malachiasz. Bóg daje Zabójcy drugą szansę, okazuje się, że On wie o nim wszystko to co wcześniej sam zataił przed innymi ludźmi.

Wysłannik Boga zna Jego prawdziwe imię, historię jego życia, co więcej nawet jego skryte myśli. Pojawia się tylko pytanie – co zrobić, aby odkupić swoje winy za dziesiątki, a może nawet setki zabójstw? I w tym momencie autorka nas zupełnie zaskakuje. Akcja zostaje przeniesiona w okres średniowiecza, gdzie główny bohater, którego imię jest już nam znane, a mianowicie Toby. A więc Toby musi odbyć swoją pokutę jako dominikanin, musi ochronić prześladowanych w tamtych czasach żydów. Zadanie absolutnie nie jest łatwe, ponieważ w grę wchodzi morderstwo dziewczynki imieniem Lea.

Kto jest winny? Czy rodzice dziecka mogli dopuścić się bestialskiego mordu własnego dziecka, tylko dlatego, iż chciała przystąpić do chrześcijan? A może dziecko żyje i po prostu wyjechało do swojego wuja we Francji? Podczas rozwiązywania zagadki Toby wykaże się swoją ponad przeciętną inteligencją i zdolnościami, a cała historia przybierze zupełnie nowe oblicza. Czy seryjny morderca będzie potrafił wykonać swoją pokutę? Z tym pytaniem zostawiam wszystkich zainteresowanych czytelników.

Dla mnie cała opowieść jest intrygująca, gdyż pierwszy raz spotkałam się z taką tematyką książki. Według mnie plusem jest bardzo specyficzna główna postać. Toby O’Dare jest tajemniczy, intrygujący i jak opisuje go autorka bardzo atrakcyjny. To człowiek, który jest pewny siebie, a zarazem ogromnie zagubiony.

Życie daje mu drugą szansę, którą postara się wykorzystać jak najlepiej, Bóg poprzez jego misję chce mu przekazać bardzo ważną informację. Myślę, iż ta lektura jest ciekawa, nie tylko dla osób wierzących, ale dla każdego. Co najważniejsze jej czytanie nie męczy. Według mnie jedynym jej drobnym mankamentem jest niedokładny opis życia średniowiecznych ludzi, rozmowy wydają się zupełnie nie różnić od tych, które prowadzimy teraz w XXI wieku. Jednak jestem w stanie wybaczyć to autorce i z pewnością polecę tę książkę jeszcze nie raz moim znajomym.

Moją ogólną oceną jest 7/10.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *